poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych Świąt! Joyeux Noel!




Wszystkim tu zaglądającym,
moim Gościom,
moim Znajomym, tym osobistym i Tym z wirtualnego świata,
moim Bliskim
  a w szczególności
 Tym Najbliższym będącym daleko

życzę

sobota, 21 grudnia 2013

Tort orzechowy. Le gâteau aux noix.

Bonjour a tous!

Jako że święta tuż, tuż podaję przepis na moje ulubione, pyszne, łatwe i eleganckie ciasto orzechowe. Może ono stanowić bazę tortu, albo być upieczone w wąskiej blaszce i polane czekoladą.



Składniki:
35 dkg orzechów (włoskich) zmielonych
12 jaj
10 łyżek cukru
Można dodać troszkę otartej skórki z cytryny


środa, 18 grudnia 2013

Bombardowania ciąg dalszy... Encore des boules de Noel...


Bonjour a tous!

    Kolejne bombki.  Pokazuję je teraz, bo w następnych dniach zapewne zabraknie mi czasu by usiąść przed komputerem.

Nie ma co wiele rozwodzić się nad ich "produkcją". Sami zapewne rozpoznajecie motywy serwetkowe i z papieru ryżowego .
Zawijaski robiłam przede wszystkim metodą  tutaj opisaną. Pociapałam je patyną, sypnęłam trochę brokatu.
Spękania, to Sotille Stamperii , z którym się oswajałam, i który nie zawsze chciał mnie słuchać, ale już jest mój!
No i lakierowałam na błysk.
Wszak w TE święta wszystko MUSI błyszczeć, świecić, lśnić, migotać!

Komplet sopelków,


piątek, 13 grudnia 2013

Przed Bożym Narodzeniem. Avant Noel.


Bonjour a tous!

    Robienie ozdób bożonarodzeniowych to nie moja bajka.  Zdecydowanie wolę się wyżywać na gęsich wydmuszkach. No ale skoro wszyscy robią...
Poza tym zgłosiłam się na kiermasz  i trzeba było z czymś tam pojechać. :)

Oto moje pierwsze bombki A.D.2013.
Aniołkowe,


piątek, 6 grudnia 2013

Cobyście o mnie nie zapomnieli... Pour que vous ne m'oubliiez pas...


Bonjour a tous!

     Wpadam tylko na chwilkę.  Ostatnio tak bardzo brakuje mi czasu, a w tych ostatnich dniach wyjątkowo dużo obowiązków na mnie spadło. Wychodzę z domu o 7 i wracam po 12 godzinach. Po prostu padam ze zmęczenia.
W mikołajkowy piątek wybieram się do Rzeszowa na kiermasz w Buzz Art, gdzie spotkam się z EdytąGosią. Przygotowałam co nieco i niebawem pokażę.

     A żeby się przypomnieć wklejam zdjęcia prac jeszcze nie świątecznych.

Jesienią powstała taka oto skrzynka. Kiedyś moim teściom służyła jako kasetka na zdjęcia.
 Nie ma tu wielkiej mojej ingerencji. Ozdobiłam tylko wierzch, dodałam szyld na dziurkę od kluczyka, boki wcześniej przeszlifowałam i przetarłam woskiem barwiącym. Lakierowałam matem.



niedziela, 17 listopada 2013

Przed zimą i kilka decou-pracek. Avant l'hiver et un peu de decoupage.


Bonjour a tous!

       Oj zaniedbałam, zaniedbałam bloga ...  A tyyyyle mam do pokazania, że zapewne ten jeden post nie wystarczy, albo będzie zbyt długi.

       Zima za pasem, przygotowania trwają. Zarówno w domu jak i w ogrodzie.
 Ale po kolei...
W październiku kończyliśmy robić przetwory. Owoce obrodziły tego lata.
Na pierwszy rzut poszły gruszki.  W zeszłym roku robiłam je w słodkiej, pachnącej goździkami i bardzo łagodnej zalewie octowej. Teraz je smażyłam,


gorące dawałam do słoiczków i na wszelki wypadek zapasteryzowałam.


sobota, 26 października 2013

Dwie butelki i mała konewka. Deux bouteilles et un petit arrosoir.


Bonjour a tous!

     Bardzo lubię ozdabiać butelki. To na nich się uczyłam kłaść farbę, przyklejać papier i serwetkę, operować konturówką i cieniować. Pewnie to i strata czasu ( mało osób jest zainteresowanych tego rodzaju decou  ), ale nie mogę się oprzeć gdy w ręce mi wpadnie flaszencja o ciekawym kształcie.

     Na tej pierwszej, jagodowej, motywy są wycięte z papieru, jedynie ten w centralnej "ramce" pochodzi z serwetki. Na wypuście pod nakrętką położyłam kolorowe płatki złota. Innego pomysłu, by przykryć nieudaną próbę z pastą "efekt metalu", nie miałam.



niedziela, 20 października 2013

Wszystkie barwy jesieni. Toutes les couleurs d'automne.

Bonjour a tous!

      Jesień. Ta złota, słoneczna, ciepła, mieniąca się barwami na bezchmurnym, błękitnym niebie.

Zawitała i do mojego ogrodu...


środa, 16 października 2013

środa, 9 października 2013

Razem spełnijmy marzenie!

Spełnijmy marzenie Oliwki!

Treść tego posta skopiowałam z bloga  Oxi

Na blogu Handmade Seszen http://handmade-artshop.blogspot.com/2013/10/wielka-prosba-razem-spenijmy-marzenie.html została umieszczona informacja:

Wielka prośba- razem spełnijmy marzenie


Drogie koleżanki blogowiczki, dzisiaj piszę do Was moje drogie, bo mam ogromną prośbę. Dzisiaj na stronie mojego miasta na fb znalazłam taką informację:


"27.10.2013 roku Oliwia kończy 6 lat. Jej największym marzeniem jest otrzymanie jak największej liczby kartek urodzinowych. Mała walczy z rakiem."


Kto tylko może niech zrobi dla niej kartę urodzinową. To tak niewiele dla nas, a dla tej dziewczynki tak dużo. Mała na pewno się ucieszy i możemy przyczynić się do spełnienia jej marzenia.


Kartki można wysyłać na adres:

Oliwia Gandecka

ul. M.C. Skłodowskiej 11/26

65-001 Zielona Góra


Kogo tylko możecie, poproście o ten sam gest. Im więcej osób wie, tym więcej kartek trafi do Oliwki. Z góry Wam dziękuję:)

Dołączam się również do akcji i proszę Was o to samo.
Pozdrawiam ciepło.
 Marta

poniedziałek, 7 października 2013

Troszkę lata zamknięte w decoupage Un peu d'été fermé dans le decoupage.


Bonjour a tous!

      Najpierw chciałabym bardzo podziękować za wszystkie przemiłe komentarze pod poprzednim postem. Nie odpowiedziałam na żaden z nich, za co przepraszam. Wrzesień rozpoczął mi się nawałem pracy, mnóstwem papierologii do terminowego oddania. Po prostu nie wyrabiałam czasowo.
 
     I tak jak obiecałam, fotek ogrodowych dzisiaj nie będzie. Aktualnych nie mam, a wcześniejsze na pewno kiedyś, kiedyś wkleję gwoli wspomnień ciepłych dni.  Sześciostopniowy przymrozek spalił mi to co tak pięknie kwitło i jeszcze mogło dłuuugo cieszyć oczy.  Najbardziej żal fuksji i begonii w donicach, które miały wiele zawiązanych pąków.
Cóż, przyroda się rządzi własnymi prawami...


      Podczas wakacji powstało kilka prac decou i najwyższa pora na ich zaprezentowanie.

Na wymiankę z Asią zrobiłam zegar. Starałam się uwzględnić jej preferencje ale w wyborze motywu oraz całego projektu nie miałam żadnych ograniczeń. Ptaszki ćwierkają, że trafiłam w gust... :)

Surówka to mdf. Tłem jest druga warstwa serwetki co bardzo często wykorzystuję w moich pracach. Motyw piwonii chińskiej, jeden z ulubionych, pochodzi z papieru do decoupage (nie pamiętam jakiej firmy gdyż dawno został pocięty). Wiele warstw Vidaronu i Flueggera 70. Na krawędziach złoto z arkuszy zabezpieczone lustriną.


środa, 25 września 2013

Jesień idzie... L'automne approche...


Bonjour a tous!

     Jesień... Tym razem nie będę się rozpisywać. Bo kocham lato, ciepło, słońce, długie dni, kawkę pod altanką, rosę o poranku i ptasie trele. Nie lubię tej dramatycznej i nieuniknionej świadomości, że to już koniec tego miłego, że zimno, zimniej, słota, wieje... i coraz ciemniej kiedy się wraca z pracy. Że już trzeba przepalić, ciepłe skarpetki i swetry powyciągać.

    Na przekór temu, że za oknem pogoda depresyjna, paskudnie, leje i ziąb wielki, pokazuję zdjęcia sprzed kilku dni,  pełne słońca i ciepła.
Oby piękna Pani Jesień jeszcze zdążyła do nas powrócić!


W sadzie klęska urodzaju.


niedziela, 15 września 2013

Ornamentowo


Bonjour a tous!

     Pokazuję dzisiaj prace z ornamentami, które kocham zarówno oglądać jak i robić. Moim zdaniem dodają one szyku i elegancji każdej robótce nawet tak banalnej jak poniższe wiadereczko.

Tak więc najpierw fotki skończonej dopiero co osłonki, która posłużyła mi  jako "modelka" przy  zawijaskowym DIY.

Ornament dostał brązowej patyny, tło serwetkowe zamalowane, troszkę cieni przy lawendzie. Całość polakierowana Fluggerem półmat 50.


sobota, 7 września 2013

Stara kanka w kwiatkach, kropkach i kratkach. Ancienne laitière en fleurs, pois et carreaux


Bonjour a tous!

     Dostałam ją na wiosnę. Postawiłam  przy ścianie domu, na tle dzikiego wina. Wcale źle nie wyglądała w oryginalnej "srebrno"- podrdzewiałej szacie, z licznymi zarysowaniami i ubiciami. Takie stare przedmioty mają duszę  i już samym swoim istnieniem będąc w zasięgu wzroku go przyciągają.

      I gdyby nie wyzwanie na forum decoupage 24, zapewne stałaby tak sobie nadal w stanie dziewiczym, nie tknięta.

     Temat  "W kwiatkach, kropkach i kratkach" nie należał raczej do łatwych. Nie miałam pojęcia jak połączyć ze sobą te trzy elementy.  Bo albo kwiatki  i kropki albo kwiatki i kratki. Ale z kropek i  kratek razem z kwiatkami może wyjść twór nadający się jedynie do przeróbki albo do kosza.  Wziąwszy więc i taką ewentualność pod rozwagę dumałam nad przedmiotem, który by to wszystko przyjął, którym nie ryzykowałam zmarnowania, i który z pewnością w świat by nie musiał wyruszyć do innego właściciela.

     No i padło na tę staruszkę nazwaną 303A, numerem domu, spod którego w tamtych czasach zabierano do mleczarni świeżutkie mleko, takie prosto od krowy.
Nie ryzykując niczego i nie przejmując się zbytnio konkursem zabrałam się do roboty. Całkowicie na luzie zakładając mieć fajną  i interesującą zabawę . Zresztą sama byłam ciekawa efektu końcowego. :)

Szlifierka zdarła jej tożsamość wypisaną rudą farbą olejną i w miarę możliwości wygładziła ślady rdzy, zadrapania oraz temu podobne oznaki zużycia.

Przystąpiłam do liftingu. Rozpoczęłam od dokładnego zabezpieczenia całej, niemałej zresztą, powierzchni podkładem antykorozyjnym rozumując, że skoro już czas temu poświęcam, to ma być robione jak należy.

Z doborem motywów nie było łatwo. Szufladkowałam skojarzenia:  kanka...  mleko, krowy....  krowa, łąka... woda, studnia.... wieś, gospodarstwo... , łąka, kwiatki... obraz sielski... cisza, spokój...  kotek i płotek, malwy... ciepło, wakacje, goście... .
No i maaam!!!

Wiedziałam, że kratka znajdzie się na spodzie i na pewno zamknie całość u góry.
Tylko te kroooopy!!!! Najłatwiej pochlapać szczoteczką, pędzlem!  Ale nie... nie chcę tak!
Dam je na pewno nad "niebem". Jakie ? Niebieskie... Nie!  Przy zielonej kratce - nie bardzo... a kratka MUSI być zielona!  No to zielone, jasnozielone!
Malowałam odręcznie a... następnego dnia papierek ścierny, farba i nie ma, zamalowałam !
Jaki kolor tu wybrać? Może nakleić  żółtą serwetkę z  białymi kropkami... Mam taką...Też nie... mdło, bez wyrazu! Poza tym na tej części przedmiotu przy klejeniu się napracuję a i tak krzywo wyjdzie!

Dobra... lakieruję, potem się coś wymyśli...

- No... no...  ależ tu się dzieje!  I tak kolorowo!  Mąż  przygląda się onej .
- Kolorowo... powiadasz,  inaczej przecież być nie może... Mam!!!!  Kropki będą KOLOROWE!

Widać, najprostsze i najbardziej oczywiste rozwiązania są najlepsze!

     Motywy pochodzą z wielu rozmaitych serwetek.  Jedynie studnia to papier, który dostałam od Madzi   na którymś zlocie.
By zatrzeć granice miedzy serwetkami musiałam się też odważyć na domalowywania. Spod mojej ręki wyszły między innymi dolne kwiatki malw, bajorko, mniejszej krówce podrasowałam  tułów, który się zdarł podczas klejenia.

     Zwykłym sznurkiem przyklejonym na magika zamierzałam podkreślić rustykalny charakter pracy, a papierową taśmą serduszkową jej  kwiecistą delikatność.

     Nie lubię tzw. "durnostojek",  łapiących jedynie kurz. Chciałam bardzo by praca pełniła jakąś funkcję użytkową.  Dorobiłam  więc jeszcze dwustronną "wizytówkę":  "Witaj Gościu" i "Jestem w ogrodzie" :). Napisy są odręczne i na wszelki wypadek na serwetce w kropki.

Zdjęć wklejam dużo, adekwatnie do ilości czasu, który spędziłam nad tym projektem.

Et voila!







niedziela, 1 września 2013

Różana girlanda w trzech odsłonach. Guirlande de roses en trois versions.

 Bonjour a tous!

     Wakacje, wakacje... i już po.
Nie ma to jak się dysponuje wolnym czasem, który można poświęcić na swoje ulubione zajęcia. Moje wielkie postanowienie nadrobienia decou zaległości niestety nie zrealizowałam tak jak sobie zaplanowałam.  Ale kilka prac skończyłam, choć jeszcze coś tam dokańczam, kładę kolejną warstwę lakieru gdyż podczas upałów puszek z lakierami nawet nie otwierałam.

     Bardzo lubię róże, zarówno te w ogrodzie jak i na wielu papierach decou i serwetkach. Jednym z moich ulubionych motywów jest girlanda różana autorstwa Annett Wolf. Kilka prac z tą serwetką kiedyś, kiedyś już wyszło spod moich rąk.
Między innymi  taki drewniany talerz, kupiony w klamociarni za symboliczną złotówkę

piątek, 30 sierpnia 2013

Wyróżnienia są miłe ale...

Bonjour a tous!

     Do napisania tego posta zabierałam się od kilku miesięcy. Od kwietnia, niemalże codziennie o tym myślę, mam wyrzuty sumienia, że na kilka grzeczności  dotychczas nie odpowiedziałam.
Na początku, kiedy blog mój był jeszcze w powijakach, nie za bardzo wiedziałam jak się za to zabrać.  Hasła: kopiuj, wklej, odpowiedz, wybierz, podaj dalej... to wszystko było dla mnie trochę skomplikowane a i co tu ukrywać, również czasochłonne.

Dzisiaj postanowiłam, że MUSZĘ sobie jakoś  z tym wszystkim poradzić i wreszcie odciążyć swoje sumienie.

Na pewno każde wyróżnienie jest swego rodzaju nobilitacją, tym bardziej jeśli przyznane jest od blogerki, która u mnie często bywa a ja u niej.
Toteż chciałabym bardzo serdecznie podziękować za aż 5 wyróżnień, które dotychczas otrzymałam .

Podziękowania ślę więc do

 Agi Walerii http://13oddechowpozniej.blogspot.com/2013_04_01_archive.html


Edyty http://bukietowo.blogspot.com/2013_04_01_archive.html
i Iwony z http://ozdobygipsowe.blogspot.com/2013_05_01_archive.html



 Różanej Ławeczkihttp://rozana-laweczka.blogspot.com/
i Marysihttp://ateliermarysi.blogspot.com/
 



I...przepraszam Was Kochane Dziewczyny oraz proszę nie miejcie mi za złe tego, że nie nominowałam i nie będę rozsyłać swoich nominacji. 
Uważam, że najlepszym dla mnie wyróżnieniem i wielką nagrodą jest  już sama Wasza obecność na tym  "moim kawałku podłogi", tym większa jeśli jeszcze poparta pozostawionym komentarzem, nawet jednowyrazowym.
Poza tym dodanie bloga do swoich  obserwowanych jest swego rodzaju wyróżnieniem. A ja na prawdę do Was uwielbiam zaglądać. 

Toteż za wyróżnienia bardzo dziękuję.



Wyróżnienia są miłe, ale nie dziękuję

Pozdrawiam serdecznie.
Marta

wtorek, 27 sierpnia 2013

Moje miasta: Łańcut


Bonjour a tous!

Łańcut

     To jedno z moich  najważniejszych miast.
Tam się urodziłam, chodziłam do szkoły, zdawałam maturę. Gdy wyjechałam na studia, do Łańcuta już nie wróciłam.
Nadal jestem bardzo z nim związana . Mam tam mamę, siostrę, rodzinę i bliskich na cmentarzu.

Podczas  wakacji zrobiłam kilka zdjęć. Jest na nich Łańcut, nie ten widziany oczami turystów, ale mój, ten, który pamiętam jeszcze z dzieciństwa, który trwa niezmiennie od tylu lat.

Nieopodal mojego domu, tuż za rogiem stoi kapliczka ze św. Antonim  Padewskim. Widnieje na niej zagadkowy napis:  F.I.B.A.D 1819. Trzy pierwsze litery być może są skrótem od nazwisk fundatorów. W każdym razie faktem historycznym jest, iż ta drewniana kapliczka w cudowny sposób oparła się płomieniom jakie wybuchły w 1820 r. podczas pożaru całego miasta.


czwartek, 22 sierpnia 2013

Hibiscus, hortensje i spacerek w sierpniowym słońcu


Bonjour a tous!

    W ogrodzie już pachnie jesienią. Niektóre dobra z działki sprzątnięte. W słońcu suszą się cebula, strąki fasolki piękny Jaś i szparagowej.  Na miejscu ogórków posiana została  gorczyca na zielony nawóz. Dojrzewa jeszcze papryka na kilku krzaczkach, w ziemi zostało parę rzędów ziemniaków, grządka marchwi i selerów.
A pod folią urodzaj pomidorów! Zebrałam ich już na tyle dużo, że mogłam dać do słoików i ku naszej radości nadal plonują. W tym roku założyliśmy  niewielki tunel foliowy po to, by je uprawiać ekologicznie, na naturalnym nawozie. "Malinówki " urodziły się ogromne, pachnące i bardzo, bardzo smaczne.

    Z roślin ozdobnych kwitną już te ostatnie, jesienne.
Cynie, moje ulubione, dalie, rudbekie,powojniki, fuksje, róże powtarzające kwitnienie, canny.

    Ale tegorocznym numerem jeden w moim ogrodzie jest hibiscus bylinowy ( hibiscus moscheutos). Dotychczas nigdy się z tą rośliną nie spotkałam. W mojej okolicy na pewno go nigdzie nie zauważyłam, a idąc do pracy, czy spacerując lubię zaglądać za płoty, siatki i ogrodzenia i wyszukiwać  posadzone nowości. Tak więc mam trzy! Świeżutkie, młodziutkie, tej wiosny posadzone:  o kwiatach kremowych , ciemnoczerwonych i różowych.
W tej chwili kwitnie ten pierwszy, Old Yella. Kwiaty, szkoda że tylko jedno lub dwudniowe, są przepiękne i ogromne, o średnicy ponad 20 cm. Ale na szczęście roślina wytworzyła mnóstwo pąków.



piątek, 16 sierpnia 2013

Szarlotka, ciasto z brzoskwiniami i obrazek


Bonjour a tous!
 
- Ale zjadłbym coś słodkiego...
- Daj spokój!  Nie upiekę, bo sama się złakomię. Przecież postanowiłam...
- Dla mnie zrób, schowam!
- Ale ja i tak znajdę!
- No to może szarlotkę...

    Taki dialog się toczy między nami co najmniej raz w tygodniu. Jabłka w tym roku obrodziły wyjątkowo. Co roku ścieram je do słoików i pasteryzuję, właśnie z przeznaczeniem na to ciasto.

Męża prośbom  należy czasami sprostać. Toteż wyciągam stolnicę i zabieram się do roboty.

Z tego przepisu wychodzi  łatwe, szybkie i pyszne ciasto półkruche z jabłkami, które, śmiało mogę powiedzieć, iż jest moją "specialite de la maison". 


W sytuacji awaryjnej zawsze się sprawdzi.
Nigdy nie zawodzi, nie ma prawa się nie udać nawet mało doświadczonym gospodyniom.
A śmietana im kwaśniejsza tym lepsza. Najlepiej użyć oczywiście tej wiejskiej, takiej tłuściutkiej, żółciutkiej. Ale wierzcie mi, robiłam na 18% ze sklepu, na kefirze, a nawet raz proszku zapomniałam sypnąć i też wyszło i było jadalne.

 Tak więc,  Kochani...
  Szarlotka

 Na ciasto potrzebujemy:
1/2 kg mąki
2 jajka ( można dodać jeszcze 1 żółtko)
15-20 dkg cukru
4 łyżki gęstej kwaśnej śmietany ( najlepiej wiejskiej)
20 dkg masła lub margaryny
2 łyżeczki proszku do pieczenia

niedziela, 11 sierpnia 2013

...i znowu konewki

 Bonjour a tous!

      Ostatnio tematem, a właściwie przedmiotem przewodnim moich decou-poczynań są wszelkiego rodzaju "nalewajko-wylewajki" :) . Wczoraj pokazałam czajniczek po liftingu, dzisiaj będą dwie konewki, tym razem nie rupiecie.
     Kształt pierwszej jest wszystkim znajomy. Lubię je robić i mam jeszcze dwie czekające na wenę :),  które przywiozłam będąc na zlocie w Krakowie. Szkoda, że w moich stronach nie ma Ikei, bo pewnie byłabym  systematyczną jej klientką.

Na tej pracy są tylko motywy serwetkowe, cieniowania, coby dwie różne serwetki ze sobą jakoś połączyć, delikatne przecierki, złota metaliczna farba akrylowa Idea Decor, oraz czarna patyna Talens.


sobota, 10 sierpnia 2013

Czajnik i brzoskwinie


Bonjour a tous!

    Lato w pełni. O upałach pisać nie będę, bo wszędzie o nich głośno. Dzisiaj u nas zrobiło się chłodniej, jest pochmurno i boję się, by sytuacja sprzed roku sie nie powtórzyła. Właśnie w sierpniu '12 dopadło nas gradobicie. 




    Właściwie dzięki gorącu mogłam posiedzieć przy decou. W ogrodzie czy na grządkach niemożliwym było cokolwiek robić. A w domu wszystkie drzwi i okna, które na noc otwierałam, zamykałam z samego rana by 24. stopniowy "chłód" :) zatrzymaćw mieszkaniu.

Zrobiłam więc kilka prac .
Między innymi taki oto czajniczek-osłonkę ze starego rupiecia. Inspiracją była konewka Dyzi , a tę niebieską serwetkę dostałam od Grażynki.
Są na nim przetarcia, patyna Talens, kropeczki, lakier Flugger 20 z dosypanym talkiem.


środa, 7 sierpnia 2013

Twórcze spotkanie.


Bonjour a tous!

    Ostatni weekend spędziłam w Krakowie. Pojechałam na spotkanie z przemiłymi dziewczynami, pasjonatkami decoupage.
    Uczestniczki zlotu przybyły z różnych stron Polski, niektóre musiały pokonać naprawdę ogromne odległości by dotrzeć do celu. Dziewczyny przybyły  z Wałbrzycha, Śląska, Tarnowa, Kielecczyzny, Warszawy, Rzeszowa, Przemyśla, a nawet ze Słupska.
Cóż jednak znaczą te setki  kilometrów,  nieprzespane noce i zmęczenie, wobec wspaniałej, twórczej (i nie tylko) atmosfery zlotowej...


czwartek, 1 sierpnia 2013

Kremówka

 Bonjour a tous!

    W poprzednim poście pisałam jak sobie dawać radę w decou.
Poniższe "DIY" dotyczy pysznego ciasta. Jest  ono proste, tanie, szybko się je robi , a co najważniejsze rozpływa się w ustach!
Darzę je też pewnym sentymentem, bo przywołuje wspomnienia sprzed lat. Piekła je często swoim małym wówczas dzieciom  moja młodsza Siostra. Kiedy je robię zawsze o niej myślę...

  KREMÓWKA

 Potrzebujemy:

na ciasto:
36 dkg mąki pszennej
2 żółtka
1 kostkę margaryny ( ja używam bielskiej)
3 dkg masła ( opcjonalnie)
szczyptę soli
2/3 szklanki kwaśnej, wiejskiej śmietany ( tę kremówkę piekę tylko wtedy gdy taką śmietanę "od baby" mam w lodówce,  na sklepowej nigdy go nie robiłam).

niedziela, 28 lipca 2013

Zawijaskowe DIY i konewka


Bonjour a tous!

    Na pracach decoupage bardzo podobają mi się  zawijaski ornamentowe. Sama próbowałam je wielokrotnie porządnie zrobić. Rysowałam ołówkiem, kredką,  konturówkami, szpachlówką,  ale wciąż nie było to to czego oczekiwałam . Zawsze się namęczyłam, czasu sporo straciłam a wychodziły mi i tak okropne krzywulce.
    Aż razu pewnego mnie olśniło!  I tym właśnie chciałabym się z Wami podzielić. Spójrzcie jaka łatwizna, a efekt całkiem, całkiem...
I zapewniam Was, że to co sfotografowałam poniżej jest moim własnym pomysłem, NIGDZIE w sieci nie znalezionym.

    Ozdobimy to oto wiadereczko z przeznaczeniem na osłonkę. Najpierw porządnie je myjemy, odtłuszczamy i przecieramy papierkiem ściernym.



niedziela, 21 lipca 2013

Trochę historii...


Bonjour a tous!

     Wczoraj, w mojej malutkiej mieścinie odbyło się piękne widowisko.
Raczej dość kontrowersyjne o czym świadczy "burza" w naszym Sejmie na ten temat... Zastanawiałam się czy o tym wspomnieć na blogu gdyż o całkiem o innych sprawach tutaj piszę. Jednak, jednak ...serce mi podpowiada, że obok tak ważnego tematu przejść obojętnie nie można.

wtorek, 16 lipca 2013

Stara lampa naftowa i kiszone ogórki

Bonjour a tous!

    Bardzo lubię dawać drugie życie starym, bezużytecznym przedmiotom. Im większy rupieć i mniejsza jego wartość, tym większe wyzwanie przede mną. Mam takich wiele, na pewno tu pokażę...
 A dzisiaj...
Kiedyś, kiedyś natrafiłam na taką lampę-staruszkę, przeznaczoną do śmietnika, która nawet do połowy naftą była jeszcze wypełniona.  Paliwo przelałam do metalowej miski a mąż je ostrożnie wypalił.
 Umyłam, wyczyściłam palnik zostawiając celowo trochę oryginalnej rdzy.
Lampę zrobiłam tradycyjnym decoupage'em. A więc farba podkładowa, motywy, cieniowania farbkami akrylowymi, patyna brązowa (Talens) i lakier matowy (20 Flugger).
 Długo nie mogłam się zdecydować na motyw. Wybrałam temat oliwkowy i gałązki lawendy. Mam więc teraz lampkę oliwną :)


środa, 10 lipca 2013

Dżemik z czarnej porzeczki


Bonjour a tous!

    Wiem, wiem... nie wszyscy przepadają za tymi owocami. Szczególnie ich aromat odstrasza wiele osób. Ale czarne porzeczki są baaardzo zdrowe, zawierają dużo żelaza, a  świeże są bogatym źródłem witaminy C. Zawierają pektyny, które ułatwiają szybkie żelowanie się i przechowywanie przetwarzanych owoców.
Mam kilka porzeczkowych krzaczków w ogrodzie i nie potrafię zostawić ich na zmarnowanie.

Tym bardziej, że pracy przy dżemiku nie ma wiele. Godzinka i gotowe!
Ten przepis jest moim własnym, który po przemyśleniach i testowaniach prezentuje się tak:

 Potrzebujemy:

 czarne porzeczki świeżo zerwane 
 cukier zwykły kryształ  (żelujący NIE! -sama chemia!)
 duży garnek, rondel, najlepiej z nieprzywierającą powłoką
 drewniana łyżka :)

 Owoce płuczemy. Ja robię to tak: do miski z owocami wlewam duuużo zimnej wody i natychmiast ją wylewam. Wszelkie paprochy nie zdążą nasiąknąć, a tym samym wypływają na wierzch i łatwo je razem z wodą usunąć. Czynność tę powtarzam kilkakrotnie.

Następnie usuwam szypułki,  tylko te bardziej dorodne, grubaśne. Pozostałe i tak  razem z owocami się wygotują.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Pierogowo, jagodowo


Bonjour a tous!

  Wakacje się rozpoczęły, czasu wolnego powinnam mieć pod dostatkiem ale nic z tego!  Niestety, jeśli się nie wyjedzie na błogie leniuchowanie daleko od domu, z wypoczynku nici. Nie, nie narzekam, tylko... No właśnie...  Były truskawki, dzisiaj włożyłam do słoików  smażone wiśnie,

niedziela, 23 czerwca 2013

Osłonki, meble i ogród czerwcowy


Bonjour a tous!

    Oj dzieje się u mnie, dzieje... Bloga zaniedbałam, czasu nie mam bo to i koniec roku szkolnego ( jam ciało pedagogiczne :)), i ogród się swego domaga, i przetwory się zaczęły!
 W każdym razie zdjęcia robię na bieżąco, szczególnie zielonościom  i mam ich tak dużo, że nie wiem, które wstawić by nie zanudzić oglądaniem. Poza tym takie fotki "ogrodowe" z dnia na dzień się dezaktualizują. To co się dzisiaj pięknie prezentuje za kilka dni traci na urodzie.

 Ale po kolei...
 Miałam pewne, bardzo miłe zresztą, zobowiązanie. W ramach wymianki koleżeńskiej dla Eli  zrobiłam drugą do kompletu osłonkę.
Ta pierwsza...





i ta teraz zrobiona.





    Kilka dni zajęło mi odnawianie mebli ogrodowych. Zamierzałam dać im całkiem inną szatę lecz  ze względu na gabaryty, po wielu przemyśleniach doszliśmy z mężem do wniosku, że radykalnym zmianom ich jeszcze nie poddamy. Zostało więc na zapuszczeniu drewnochronem  i polakierowaniu lakierem jachtowym.

Tak więc zajęłam się trzema (sic!) ławkami  i stołem spod altanki. Mąż nalegał by jakiś element decou jednak wprowadzić. Oczywiście padło na stół, bo najłatwiej, hihi... Myślałam, myślałam... przymierzałam różne papiery, serwetki... i nic nie pasowało, a właściwie nie chciałam się napracować , a tym bardziej przedobrzyć. No i poszłam na łatwiznę.
 Decoupage jest tylko na jednej , tej środkowej deseczce. Może gdybym miała tych serwetek więcej zrobiłabym nimi całe obrzeże stołu. Tak więc dużo się na nim nie dzieje.
    Ale... żeby działo się więcej dorobiłam chustecznik do kompletu.
 Oklejanka po całości, bejca, troszkę patyny brązowej i koronka wokół. Koronka stylonowa z czasów jeszcze gierkowskich. Po przyklejeniu bardzo ładnie wyglądała, gdyż zieleń bejcy fajnie przez ten stylon przenikała. Ale... jednym ruchem, a właściwie pociągnięciem pędzla zepsułam. Nałożyłam lakier jachtowy, dla zabezpieczenia przed wilgocią. I z koronki zrobiło się takie coś paskudne,  nieregularnie nasiąknięte owym i zażółcone. Pomalowałam więc ją jasnym akrylem, potem lakierem wodnym i popaćkałam patyną. No i jest jak jest.

 Reasumując... a propos lakieru jachtowego Domaluxa. Śmierdzi, ale gdy się pracuje na zewnątrz można wytrzymać. Fajnie się rozprowadza, dość szybko schnie, zabezpiecza przed deszczem bardzo dobrze ( jedna z ławek stoi głęboko w ogrodzie).
 Jedyną wadą jest POŁYSK! Spójrzcie jak mi się stół i chustecznik błyszczą!!! Mam nadzieję, że warunki atmosferyczne i częste przecieranie  wilgotną ściereczką kiedyś, kiedyś doprowadzą do zmatowienia.