środa, 28 września 2016

Stara maszyna do szycia. Une machine à coudre ancienne.



Bonjour à tous!








W takim stanie przywiozłam ją do siebie.









Razem z mężem
 poświęciliśmy sporo czasu,
 by ją doprowadzić do stanu jak na zdjęciu poniżej.
 Żaden środek czyszczący
 nie dawał rady brudnym elementom żeliwnym. 
I bynajmniej nie mam na myśli rdzy.
 Dopiero spryskiwacz do czyszczenia piekarników, 
wspomagany starą  szczoteczką do zębów
 i żmudna praca naszych rąk okazały się dość skuteczne. 




Z blatem nie było większych  problemów. 
Po wyszorowaniu i wysuszeniu 
drewno czyściłam papierem ściernym,
 następnie na ubytki nałożyłam
 szpachlówkę wymieszaną z brązową farbą.




Następnie całość zabejcowałam na ciemny brąz,






a potem położyłam kilka warstw lakieru matowego
 szlifując pomiędzy.



Cały czas się zastanawiałam jak odnowić żeliwny spód. 
Pierwszą wersją było
 pomalowanie czarnym Hammereitem w sprayu.
 Ale  na szczęście jakiś dzwoneczek ostrzegał,
 że nie, że antyk straci charakter i duszę
 i nowością będzie bił po oczach. 
 Przecież teraz, 
kiedy wszyscy  wszystko stylizują na zardzewiałe
 używając specjalnych preparatów,
 ja mam się pozbywać
 tak pięknej, oryginalnej rdzy ???

Wiedziałam, 
że dobrze by było to żeliwo pociągnąć
 czymś co zahamuje dalszą korozję, 
czymś co byłoby czarne, tłustawe ale zarazem transparentne, 
spod czego wyłazić będą resztki
 niegdysiejszej, łuszczącej się farby
a tu i ówdzie rudego kolorku.

 No i pomyślałam o patynie Talensa.
 Bałam się tylko czy nie będzie brudzić. 

I nie żałuję tej decyzji.
 Czarny Talens spisał się na medal!
 Na dodatek wykorzystałam stary słoiczek 
 z jej zżelowaną konsystencją.:)

Szmatki bawełniane poszły w ruch. 
Mocno wcierałam i wycierałam. 
Pozostawał fajny kolor, 
taki jaki świtał mi w wyobraźni.
 Nie wszędzie udało mi się dotrzeć,
 toteż gdzieniegdzie wyziera rdza,
 mająca wszak swój urok.
 Nieprawdaż? 

 Zostawiłam do wyschnięcia. 
Po kilku dniach  patyna już nie brudziła.

 Podczas pracy zauważyłam, 
że spod Singera wychodzą resztki starego złota,
 więc delikatnie podkreśliłam litery 
złotą pastą Renesansu ( tą na rozpuszczalniku).






To samo zrobiłam na dwóch bocznych "szyldach" na dole.



I jeszcze na koniec 
pomalowałam  farbą  zaszpachlowane miejsca,
gdzie bejca nie chwyciła.
Położyłam ostanie warstwy lakieru

 i... voila!
 Mój antyk uratowany!
 A co najważniejsze w 100% sprawny! :)))




 Cieszę się bardzo, 
gdyż Singerka stanowi rodzinną pamiątkę.
 Została kupiona w latach 50.
 przez mojego Tatę dla swej Matki, a mojej Babci,
 która w owych czasach zarabiała szyciem  męskich koszul.
 Po jej śmierci maszyną zaopiekował się stryj,  jej syn, z którym babcia mieszkała. 
Dla niego maszyna była pamiątką po 2. jemu bliskich osobach
 i za żadne skarby nie chciał jej nikomu oddać. 
Zepchnięta w kąt mieszkania, 
obłożona starymi gazetami
 i Bóg wie czym jeszcze, 
stała bezużyteczna 
i zbierała kurz przez kilkadziesiąt (!) lat. 
Stryj staruszek zmarł dwa lata temu...


***************************************************


No i wyszła dłuuuga pisanina!
Dziękuję tym, którzy wytrwali!
 Widać, że jak nie piszę to nie piszę, 
ale jak się rozpiszę to końca nie widać. ! :))))

 Pozdrawiam Was serdecznie,
bardzo się cieszę, że wciąż ktoś tutaj zagląda.

 I do następnego razu. 
Wierzę, że niebawem, bo mam co pokazywać,
 tylko ... no właśnie, 
ten CZAS!!!!! :)

Buziaki!!!
 Marta


30 komentarzy:

  1. Chère Marta, félicitations pour avoir si bien restauré la vieille machine à coudre!! J'ai aussi exactement la même Singer qui appartenait à ma mère, depuis 1955 et elle marche aussi à merveille.
    Bisous,
    Marie-Anne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merci bien pour ces mots sympathiques! :)

      Usuń
  2. Pięknie ją odnowiłaś. Identyczną ma moja babcia i również jest sprawna :) więc wiem jak w rzeczywistości wygląda, bo zdjęcia mimo że bardzo ładne, nie oddają jej uroku :) a i niesamowicie podobają mi się te litery pastą pociągnięte.
    Pozdrowienia cieplutkie przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Agnieszko, zupełnie inny jest odbiór takiego starego przedmiotu w realu. Ponadto jakże ciuchuteńko szyje!

      Usuń
  3. jestem pod wrażeniem jak pięknie odnowiłaś maszynę.Miałaś rację co do sposobu renowacji, zostawiłaś dusze Singierce.
    Bardzo dekoracyjny przedmiot nie mówiąc, że użyteczny.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, użyteczny.
      Dziękuję bardzo za odwiedziny. :)

      Usuń
  4. Piękna renowacja :) Czasem dobrze jest zostawić tę część historii na przedmiocie. Moja niestety była tak zniszczona, ze musiałam ja przemalować. Ale zanim to zrobiłam, bo niczym nie dało się wyczyścić w końcu dałam do piaskowania. Teraz stoi pomalowana i cieszy moje oko. W niedziele przyjadę to sobie dokładnie wszystko oglądnę i będę podziwiała wasza prace. Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam, czekam z niecierpliwością. :)

      Usuń
  5. piekna robota! Mnóstwo pracy i trudu włożyłaś w odnowienie tej maszyny, ale warto było, jest piękna!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Kruszyna
    no i zazdroszczę spotkania z Gosią, bawcie się dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, dziękuję, że zajrzałaś.
      Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się we trójkę. Zapraszam serdecznie. :)

      Usuń
  6. Pięknie ją odnowiłaś! Wygląda teraz wspaniale, więc warto było się pomęczyć:) Taka maszyna z duszą i na dodatek pamiątka rodzinna to skarb:) Pozdrowienia ślę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała praca naprawcza, kosztowało to dużo wysiłku ale warto było. Rewelacja, nowe życie w pięknym przedmiocie.
    Pozdrawiam Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz patrząc na nią codziennie, też myślę, że warto było... :)
      Dzięki, Iza.

      Usuń
  8. Pięknie poradziłaś sobie z maszyną - odnawiając zachowałaś jej charakter. Zazdroszczę spotkania z Gosią :))) Pozdrawiam, Lusi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już po spotkaniu, foamiran miałyśmy na tapecie.:)
      Miło, Lucynko, że zajrzałaś. :)

      Usuń
  9. Sprzęt z duszą i piękną historią. Gratuluję wytrwałości i pomysłowości w renowacji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam te stare maszyny ! Sama ma te nogi od niej w stole kuchennym!

    Twoja jest niesamowita! Piękna!

    Podziwiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, pokaż ten stół! Szczególnie ciekawa jestem blatu.
      I dziękuję za odwiedziny. :)

      Usuń
  11. Jestem pod wielkim wrażeniem, maszyna wygląda zjawiskowo. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj masz cudo! Taka pamiątka i taki antyk. Pięknie ją odświeżyłaś!Jest boska! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiątka, to najważniejsze! :)
      I miło Cię znowu widzieć, Ewelinko. :)

      Usuń
  13. Piękna maszyna!!!!Ślicznie ją odnowiłaś!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama mam podobną.Wiem ile wysiłku wymaga odświeżenie takiej starej singierki.Podziwiam twoją pracę.Dzięki Tobie
    zachowała więc się, następna cudowna pamiątka z duszą starych czasów.Szanuję takich ludzi niezmiernie.
    Pozdrawiam serdecznie.Ada

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam żeliwny dół od maszyny bez blatu i mechanizmu. Dzięki Tobie wiem jak się zabrać za czyszczenie i chyba zrobię sobie stolik.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zazdroszczę tego sprzętu. Wspaniała rzecz. I wspaniale, że znalazłaś chęci i czas aby ją odświeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja babcia taką miała i teściowa :) Po teściach wynieśliśmy na chwilę na klatkę, wystarczyła chwila i ktoś ukradł...niestety. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń