środa, 25 listopada 2015

Romby i róże. Losanges et roses.


     ... i jeszcze bardzo stare gazety francuskie ( Dyziu dzięki!), oryginalnie pożółkłe, szablon damaskowy, dużo czarnej farby, brązowej patyny, przetarć.
Romby wycięte z folii samoprzylepnej i każdy jeden mozolnie przyklejany, a potem po pomalowaniu usunięty.  Każdy też cieniowany patyną Talensa. Ufff...

Wieko na błysk, wiele warstw lakieru i szlifowania, bo ciągle jakiś paproch się pojawiał. Dopiero w tak nieciekawym entourage'u ten połysk udało mi się sfotografować. :))))

Reszta w głębokim macie, środek również. Wyklejanie środka przyjemne nie było. :(
Na różyczkach dwuskładnikowiec kombinowany - sotille z dalą.
Ramka zrobiona konturówką, na niej złotko z folii.
Okucia standardowe.


     Kiedy tylko ujrzałam "rombiaste" pudełka decoupażystek z KCZ zamarzyłam o zrobieniu podobnego dla siebie.
Trochę to trwało, moda na romby minęła, :)  no ale mam. Ono jest dość duże (23x23cm) i masywne, z litego drewna. Stare było, kupiłam na jakiejś giełdzie staroci za grosze.

Zdjęć troszkę więcej, gdyż chciałam  pokazać je w różnym oświetleniu.


niedziela, 15 listopada 2015

Czas na herbatkę. Le temps du thé.


Bonjour à tous!

     Brzydko dzisiaj, okropnie! Leje, wieje, zimno, szaro-buro i ponuro.:(
W nosie kręci, kichamy, kaszlemy z mężem i pijemy dużo herbatki z cytrynką i miodem.

     A herbatka z pewnością lepiej smakuje i ma właściwości bardziej lecznicze jeśli mieszka sobie w takim oto domku. :)

Wykorzystałam wczorajsze słoneczne popołudnie i pstryknęłam kilka fotek. Nie pomyślałam, żeby włożyć torebki herbaty do środka, ale przecież wiadomo, że to nie budka dla ptaszków.:)))) Choć dla mojego syna wcale to takie oczywiste nie było...:)

Róże pochodzą z  papieru ryżowego, który bardzo lubię na pisankach. Żal mi było przeznaczyć go na tę pracę, no ale przecież nic innego nie zalazłam wśród tych setek serwetek i papierów! :))))

 "Cegiełki", to szablon wypełniony szpachlą , chropowata faktura robiona gesso i pastą ziarnistą.
 Pędy i "pęknięcia" muru domalowałam cieniutkim pędzelkiem. Daszek i spód herbaciarki pociągnięty bejcą, której trochę w różnym natężeniu przeniosłam na ścianki domku.
Zabezpieczona lakierem matowym.



niedziela, 8 listopada 2015

Konewka w niebieskiej tonacji. Arrosoir bleu.


Bojour  à tous!

     Wywiązuję się  z obietnicy. Oto nowy post, już po tygodniu. :))) Postaram się jeszcze częściej i bardziej systematycznie coś nowego pokazywać. :)

 Na warsztacie bombki,  chyba jak u każdej z Was. U mnie na razie tylko zagruntowane i...weny brak.

Pokazuję natomiast konewkę (kolejną! :) )
Nie mam zdjęcia z "przed", ale był to ciemnobrązowy plastik.
Powiem Wam, że nie jestem przekonana co do sposobu jej ozdobienia. Sam kształt narzucał raczej zdobienie w nowoczesnym stylu. Ale nie miałam pojęcia jak się za to zabrać. Tak więc zrobiłam jak umiałam: motyw (papier ryżowy), struktura szpachlówką, tło domalowane akrylami, trochę patyny, czyli wszystko to, co już byłooo :).

Konewka nie jest dziurawa, może więc pełnić funkcję użytkową, no i ten jej dłuuugi dzióbek ...praktyczny.