środa, 25 września 2013

Jesień idzie... L'automne approche...


Bonjour a tous!

     Jesień... Tym razem nie będę się rozpisywać. Bo kocham lato, ciepło, słońce, długie dni, kawkę pod altanką, rosę o poranku i ptasie trele. Nie lubię tej dramatycznej i nieuniknionej świadomości, że to już koniec tego miłego, że zimno, zimniej, słota, wieje... i coraz ciemniej kiedy się wraca z pracy. Że już trzeba przepalić, ciepłe skarpetki i swetry powyciągać.

    Na przekór temu, że za oknem pogoda depresyjna, paskudnie, leje i ziąb wielki, pokazuję zdjęcia sprzed kilku dni,  pełne słońca i ciepła.
Oby piękna Pani Jesień jeszcze zdążyła do nas powrócić!


W sadzie klęska urodzaju.


niedziela, 15 września 2013

Ornamentowo


Bonjour a tous!

     Pokazuję dzisiaj prace z ornamentami, które kocham zarówno oglądać jak i robić. Moim zdaniem dodają one szyku i elegancji każdej robótce nawet tak banalnej jak poniższe wiadereczko.

Tak więc najpierw fotki skończonej dopiero co osłonki, która posłużyła mi  jako "modelka" przy  zawijaskowym DIY.

Ornament dostał brązowej patyny, tło serwetkowe zamalowane, troszkę cieni przy lawendzie. Całość polakierowana Fluggerem półmat 50.


sobota, 7 września 2013

Stara kanka w kwiatkach, kropkach i kratkach. Ancienne laitière en fleurs, pois et carreaux


Bonjour a tous!

     Dostałam ją na wiosnę. Postawiłam  przy ścianie domu, na tle dzikiego wina. Wcale źle nie wyglądała w oryginalnej "srebrno"- podrdzewiałej szacie, z licznymi zarysowaniami i ubiciami. Takie stare przedmioty mają duszę  i już samym swoim istnieniem będąc w zasięgu wzroku go przyciągają.

      I gdyby nie wyzwanie na forum decoupage 24, zapewne stałaby tak sobie nadal w stanie dziewiczym, nie tknięta.

     Temat  "W kwiatkach, kropkach i kratkach" nie należał raczej do łatwych. Nie miałam pojęcia jak połączyć ze sobą te trzy elementy.  Bo albo kwiatki  i kropki albo kwiatki i kratki. Ale z kropek i  kratek razem z kwiatkami może wyjść twór nadający się jedynie do przeróbki albo do kosza.  Wziąwszy więc i taką ewentualność pod rozwagę dumałam nad przedmiotem, który by to wszystko przyjął, którym nie ryzykowałam zmarnowania, i który z pewnością w świat by nie musiał wyruszyć do innego właściciela.

     No i padło na tę staruszkę nazwaną 303A, numerem domu, spod którego w tamtych czasach zabierano do mleczarni świeżutkie mleko, takie prosto od krowy.
Nie ryzykując niczego i nie przejmując się zbytnio konkursem zabrałam się do roboty. Całkowicie na luzie zakładając mieć fajną  i interesującą zabawę . Zresztą sama byłam ciekawa efektu końcowego. :)

Szlifierka zdarła jej tożsamość wypisaną rudą farbą olejną i w miarę możliwości wygładziła ślady rdzy, zadrapania oraz temu podobne oznaki zużycia.

Przystąpiłam do liftingu. Rozpoczęłam od dokładnego zabezpieczenia całej, niemałej zresztą, powierzchni podkładem antykorozyjnym rozumując, że skoro już czas temu poświęcam, to ma być robione jak należy.

Z doborem motywów nie było łatwo. Szufladkowałam skojarzenia:  kanka...  mleko, krowy....  krowa, łąka... woda, studnia.... wieś, gospodarstwo... , łąka, kwiatki... obraz sielski... cisza, spokój...  kotek i płotek, malwy... ciepło, wakacje, goście... .
No i maaam!!!

Wiedziałam, że kratka znajdzie się na spodzie i na pewno zamknie całość u góry.
Tylko te kroooopy!!!! Najłatwiej pochlapać szczoteczką, pędzlem!  Ale nie... nie chcę tak!
Dam je na pewno nad "niebem". Jakie ? Niebieskie... Nie!  Przy zielonej kratce - nie bardzo... a kratka MUSI być zielona!  No to zielone, jasnozielone!
Malowałam odręcznie a... następnego dnia papierek ścierny, farba i nie ma, zamalowałam !
Jaki kolor tu wybrać? Może nakleić  żółtą serwetkę z  białymi kropkami... Mam taką...Też nie... mdło, bez wyrazu! Poza tym na tej części przedmiotu przy klejeniu się napracuję a i tak krzywo wyjdzie!

Dobra... lakieruję, potem się coś wymyśli...

- No... no...  ależ tu się dzieje!  I tak kolorowo!  Mąż  przygląda się onej .
- Kolorowo... powiadasz,  inaczej przecież być nie może... Mam!!!!  Kropki będą KOLOROWE!

Widać, najprostsze i najbardziej oczywiste rozwiązania są najlepsze!

     Motywy pochodzą z wielu rozmaitych serwetek.  Jedynie studnia to papier, który dostałam od Madzi   na którymś zlocie.
By zatrzeć granice miedzy serwetkami musiałam się też odważyć na domalowywania. Spod mojej ręki wyszły między innymi dolne kwiatki malw, bajorko, mniejszej krówce podrasowałam  tułów, który się zdarł podczas klejenia.

     Zwykłym sznurkiem przyklejonym na magika zamierzałam podkreślić rustykalny charakter pracy, a papierową taśmą serduszkową jej  kwiecistą delikatność.

     Nie lubię tzw. "durnostojek",  łapiących jedynie kurz. Chciałam bardzo by praca pełniła jakąś funkcję użytkową.  Dorobiłam  więc jeszcze dwustronną "wizytówkę":  "Witaj Gościu" i "Jestem w ogrodzie" :). Napisy są odręczne i na wszelki wypadek na serwetce w kropki.

Zdjęć wklejam dużo, adekwatnie do ilości czasu, który spędziłam nad tym projektem.

Et voila!







niedziela, 1 września 2013

Różana girlanda w trzech odsłonach. Guirlande de roses en trois versions.

 Bonjour a tous!

     Wakacje, wakacje... i już po.
Nie ma to jak się dysponuje wolnym czasem, który można poświęcić na swoje ulubione zajęcia. Moje wielkie postanowienie nadrobienia decou zaległości niestety nie zrealizowałam tak jak sobie zaplanowałam.  Ale kilka prac skończyłam, choć jeszcze coś tam dokańczam, kładę kolejną warstwę lakieru gdyż podczas upałów puszek z lakierami nawet nie otwierałam.

     Bardzo lubię róże, zarówno te w ogrodzie jak i na wielu papierach decou i serwetkach. Jednym z moich ulubionych motywów jest girlanda różana autorstwa Annett Wolf. Kilka prac z tą serwetką kiedyś, kiedyś już wyszło spod moich rąk.
Między innymi  taki drewniany talerz, kupiony w klamociarni za symboliczną złotówkę